Nasiona lnu zawierają związki śluzowe, białkowe oraz bardzo dużo oleju tłustego. Zawierają również kwasy organiczne - m.in. askorbinowy, enzymy, sole mineralne - magnez, cynk, żelazo. Olej lniany bogaty jest w glicerydy kwasów nienasyconych (m.in. linolenowego i linolowego), trochę mniej glicerydów kwasów nasyconych oraz fitosterole i witaminę E.
(http://mamzdrowie.pl/siemie-lniane-wlasciwosci-i-zastosowanie/)
Zastosowanie
- maseczki na twarz
- szampon
- maska na włosy
- płukanka
- żel do włosów
Właściwości siemienia lnianego
- poprawia kondycję skóry głowy
- pomaga w walce z łupieżem- przeciwdziała wypadaniu włosów, łysieniu
- działa, nawilżająco, zmiękczająco i odżywczo
- włosy stają się sprężyste, błyszczące, zdyscyplinowane, miękkie, nie puszą się
- pozostawia na włosach film, który przeciwdziała ich puszeniu oraz utracie nawilżenia, nie obciążając przy tym zbytnio
- zapobiega utracie wody przez warstwy zewnętrzne skóry i dzięki czemu skóra jest dobrze nawilżona
- powoduje odżywienie i natlenienie tkanek
- regeneruje skórę i przez to opóźnia starzenie
- leczy trądzik
- powoduje wzrost włosów oraz rzęs
- paznokcie stają się twarde, nie rozdwajają się, szybciej rosną
Ja siemię lniane stosuję jako maskę na włosy, którą nakładam na umyte, wilgotne włosy i trzymam pod czepkiem i ręcznikiem przez pół godz. Spłukuję wszysko chłodną wodą i wcieram we włosy odrobinę odżywki b/s Mr. Potters jedwab i aloes, na koniec spłukuję odżywkę chłodną wodą.
Po takiej masce moje włosy są niesamowicie błyszczące, miękkie, sypkie, lekkie, bardzo wygładzone, nie puszą się, co teraz w jesienne pogody jest moim zbawieniem:) . Nie wiem czy nie wyglądają lepiej niż po laminowaniu żelatyną:) W każdym razie efekt jest niesamowity!!
Przygotowanie:
2 łyżki siemiena gotuję na małym ogniu w szklance wody ok 200 ml przez ok 5-10 min. Od razu przecedzam przez sitko (nie mozna z tym czekać, bo żel gęstnieje). Czekam aż wystygnie i zgęstnieje. Nakładam na włosy, lekko wmasowując również w skórę głowy.
A tak wyglądały moje włosy po masce z siemienia lnianego:
Od 1,5 tygodnia również piję żel z siemienia lnianego. Piję raz dziennie, zazwyczaj rano. Jeszcze nie zauważyła żadnych efektów na głowie, ale mam nadzieję, że po miesiącu będzie się czym pochwalić. Oczywiście wszystkie zmiany opiszę:)
Siemię piję, ponieważ ostatnia moja przygoda z piciem żelatyny zakończyła się nieustającym wysypem na twarzy. Pomyślałam, że to będzie alternatywa do żelatyny.
Sięmię ma przyjemny łagodny smak, wręcz go uwielbiam:) można dodać odrobinę miodu przed wypiciem jeśli ktoś za nim nie przepada.
Jak na razie zauważyłam pozytywne zmiany w wyglądzie cery. Wypryski zaczynają znikać, buzia robi się gładka, miękka i jest niesamowicie nawilżona!! (podkreślę, że nie stosowałam jeszcze maseczki na twarz z siemienia, więc to zasługa wewnętrznej kuracji). Właściwie nie muszę teraz nakładać kremu, z przyzwyczajenia nakładam teraz choć odrobinkę:)
Przygotowanie:
Tak jak w masce, 2 łyżki siemienia zalewam wrzątkiem ok 250 ml, gotuję ok 5 min przecedzam i piję.
Ziarenka, które zostają na sitku są zwykle oblemione jeszcze dużą ilością żelu, który już nie chce spłynąć przez sito, szkoda mi to wyrzucać, więc przygotowuję z tego płukankę do włosów.
Ziarenka, które zostały na sitku zalewam wrzącą wodą ok 400-500 ml. Płyn, który wtedy spływa nie jest już taki gęsty, idealnie nadaję się wtedy na płukankę po umyciu włosów. Wstawiam go do lodówki, jeśli jest zbyt gęsty dolewam odrobinę wody mineralnej. Po wypłukaniu włosów zawsze spłukuję głowę jeszcze odrobiną wody, by upewnić się, że moje włosy nie posklejają się i nie będą zbyt obciążone.
A Wy stosujecie siemię lniane? Kto dołączy się do picia siemienia lnianego?

